Pracownia Tasapa powstała z przekonania, że rzemiosło introligatorskie jest zbyt piękne, żeby pozostało dostępne tylko dla wtajemniczonych.
Introligatorstwo weszło w nasze życie przez przypadek. Zniszczona książka, brak odpowiedniej naprawy w okolicy i ciekawość, czy można to zrobić samemu. Okazało się, że można. I że to wciąga.
Przez kilka lat uczyliśmy się sami, korzystając z podręczników, kursów online i kontaktów z introligatorami z innych miast. Każda nowa technika otwierała kolejne drzwi. Szycie koptyjskie prowadziło do szycia japońskiego, a to do opraw skórzanych i restauracji starych woluminów.
W pewnym momencie zaczęli pytać znajomi. Potem znajomi znajomych. Warsztaty zaczęły się odbywać w kuchni, potem w większym lokalu. W końcu zdecydowaliśmy się na stałe miejsce.
Introligatorstwo nie powinno być elitarne. Każdy, kto ma ciekawość i gotowość do pracy rękoma, może się go nauczyć. Nie wymagamy niczego poza chęcią.
Rzemiosło wymaga dokładności, ale pierwsze próby rzadko są idealne. Uczymy precyzji stopniowo, bez presji. Każda niedoskonałość jest częścią procesu uczenia się.
Wybieramy materiały sprawdzone: papier bezkwasowy, nici lniane, kleje introligatorskie stosowane od pokoleń. Nie dlatego, że są modne, ale dlatego, że działają.
Pracujemy w małych grupach, bo introligatorstwo wymaga indywidualnej uwagi. Prowadzący musi widzieć każdą parę rąk i móc w odpowiednim momencie podpowiedzieć.
Mieścimy się przy ulicy Hetmańskiej 1 w Elblągu. Pracownia jest przestrzenią roboczą: duże stoły, naturalne światło, narzędzia w zasięgu ręki. Nie ma tu zbędnych dekoracji. Jest to miejsce do pracy.
Elbląg to miasto z długą historią rzemiosła. Pracownia Tasapa jest częścią tej tradycji, choć patrzy w przyszłość. Introligatorstwo nie jest tu muzealnym eksponatem, ale żywą umiejętnością.